Za co kocham zero waste? Przede wszystkim za to, że ratuje naszą planetę, daje jej trochę wytchnienia, ale również za to, że wprowadza do mojego życia ład, estetykę, piękno i naturę. Zero waste jest estetyczne, jego odcieniami są kolory natury. Nigdy nie pociągały mnie krzyczące, kolorowe etykiety i plastikowe opakowania, nigdy nie lubiłam gdy na mojej wannie i w mojej łazience mieszało się ze sobą wiele kolorów, opakowań różnego kształtu, koloru i designu, gdy zalewało ją morze plastiku. Czułam, że nic do siebie nie pasuje, i zawsze panuje nieporządek. W zero waste odnajduję spokój i harmonię. Jestem estetką, lubię rzeczy ładne, i chyba dlatego tak bardzo mnie to wciągneło. Zawsze lubiłam porządek i organizację, dzięki temu czuję taki wewnętrzny spokój, potrafię cieszyć się, kiedy wszystko do siebie pasuję. Tak postrzegam zero waste, jako naturalność, harmonię, jedność i równowagę.
Na zdjęciach możecie zobaczyć kilka rzeczy, które znajdują się w mojej łazience zero waste. Szampon, który kupiłam w szklanej butelce z odzysku i przelałam go do innej butelki po napoju kombucha, do której dodałam starą pompkę z butelki po mydle, którą dostałam na "Śmieciarce", bambusowe patyczki do uszu, które kupiłam na targach zero waste i najnowszy zakup, czyli bambusowe szczoteczki do zębów, które były w zestawie z etui bambusowym i nitką do zębów w szklanym opakowaniu. Szczoteczki stoją w szklanym pojemniku po jogurcie, który mam od lat. Do tego trochę zieleni, czyli roślina w słoiku z odzysku, która się ukorzenia, żeby później posadzić ją w donniczce. Kwintesencja zero waste :p
Na zdjęciach możecie zobaczyć kilka rzeczy, które znajdują się w mojej łazience zero waste. Szampon, który kupiłam w szklanej butelce z odzysku i przelałam go do innej butelki po napoju kombucha, do której dodałam starą pompkę z butelki po mydle, którą dostałam na "Śmieciarce", bambusowe patyczki do uszu, które kupiłam na targach zero waste i najnowszy zakup, czyli bambusowe szczoteczki do zębów, które były w zestawie z etui bambusowym i nitką do zębów w szklanym opakowaniu. Szczoteczki stoją w szklanym pojemniku po jogurcie, który mam od lat. Do tego trochę zieleni, czyli roślina w słoiku z odzysku, która się ukorzenia, żeby później posadzić ją w donniczce. Kwintesencja zero waste :p





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz