Kiedy mieszkałam w Anglii i zaczęłam interesować się zero waste wiedziałam, że gdy wrócę do Polski, chcę żyć inaczej. Rzeczy, które tam zobaczyłam w kontekście plastiku, konsumpcjonizmu, ekologii wstrząsneły mną i postanowiłam zmienić swoje życie. Po powrocie chciałm dużych zmian od razu, nie było to jednak proste. Na początku nie wiedziałam gdzie zacząć, ogrom informacji i porad przytłaczał mnie, zastanawiałam się, skąd na to wszystko wezmę pieniądze i czas. W którymś momencie powiedziałam sobie, że takie zmiany wymagają czasu. Napisałam sobie wtedy na tablicy "Small steps every day" i tego się trzymałam.
Pomyślałam, że na początek mojej drogi z Oreganovva przybliżę moją drogę, która trwa i mam nadzieję, że będzie trwać. Zmiany, które wprowadzam napawają mnie optymizmem i mam z nich orgomną satysfakcję. Zapraszam na podsumowanie mojego roku 2019.
STYCZEŃ
Wróciłam do Warszawy i mogłam w końcu zacząć wcielać w życie wszystkie swoje pomysły, o których myślałam za granicą. Zaczełam od tego, że w nowym mieszkaniu chciałam utrzymać minimalizm, kupić tylko to, czego naprawdę potrzebuję, chciałam stworzyć kuchnię bez plastiku. Zaczełam rozglądać się za tym, czego potrzebuję i zastanawiać się, co uzupełnić. Pierwszym ważnym zakupem był dzbanek filtrujący wodę. Nie zamierzałam w nowym miejscu kupować i pić wody z plastikowych butelek. Jestem ogromnie szczęśliwa, że od tamtego czasu w moim domu nie pojawia się taka woda!
Do Warszawy przyjachałam na początku tylko z dwoma małymi walizkami, w których nie miałam wielu rzeczy. Dzięki temu zauważyłam, że kilka dobrze przemyślamych rzeczy jest lepsze, niż cała masa. Wtedy w mojej głowie wykiełkował pomysł na rok bez zakupów, o którym myślałam już w Angli, podczas pakowania walizek, gdy nic mi się nie mieściło i miałam małą załamkę. Zainspirowałam się Karoliną z Ciut Więcej oraz jutuberką, którą "poznałam" w grudniu i jej filmy chłonęłam jak gąbka. Każdy jej pomysł chciałam spróbować i wcielić w moje życie. Polecam zajerzeć na jej kanał.
LUTY
Przywieźliśmy resztę rzeczy do mieszkania, więc poświęciłam weekend na organizowanie, układanie i ogarnianie mieszkania. Mając wszystkie rzeczy w jednym miejscu łatwiej było przemyśleć plany zakupowe. Cieszyłam się z rzeczy, które przez rok zapakowane w kartony czekały na nasz powrót z Anglii. Dzieki temu, że ich nie wyrzuciłam, a przechowałam, oszczędziłam kupowania nowych. Od czasu powrotu bardzo nie lubiłam słowa "nowy", nie chciałam praktycznie niczego nowego, uważałam, że mam dużo i doceniałam każdą rzecz, którą posiadałam.
MARZEC
Wśród mojego planu zmian, był punkt, w którym bardzo chciałam zacząć używać woreczków na warzywa i owoce. Wejście do sklepu internetowego i kupienie ich tak po prostu wydawało się zbyt banalne, więc zaplanowałam, że kupię starą firankę i sama uszyję woreczki. Tak powstał cały zestaw woreczków, których używam do dziś. Dwie firanki, z których powstało 9 woreczków, kosztowały 10 zł i dwa wieczory spędzone z maszyną do szycia. Satysfakcja razy milion.
Podczas zakupów w drogerii wpadło mi w oko mydło z Allepo. Wcześniej słyszałam o tym mydle, ale nigdy nie zagłębiłam się w szczegóły. Kupiłam to mydło, ze względu, że było zapakowane w kartonik i miało rozsądną cenę. To był strzał w 10, jedna kostka starczyła do dziś i pewnie będę jej jeszcze używać przez kilka miesięcy. Od mydła zaczęłam rewolucję kosmetykową i pielęgnacyjną. Zainteresowałam się naturalnymi kosmatykami i od tamtej pory nie kupiłam niczego z "chemią". Myślę, że moje ciało jest mi za to wdzięczne.
KWIECIEŃ
Podczas szukania pracy starałam się znaleść coś, co będzie zgodne z moimi przekonaniami. Najchętniej pracowałabym bezpośrednio z czymś związanym z ekologią, zerowaste czy środowiskiem, jednak nie miałam żadnego doświadczenia w tych dziedzinach, nie wiedziałam zbytnio gdzie takiej pracy szukać, więc starałam się wybrać coś, co bedzie zgodne z moim doświadczeniem, a wolny czas postanowiłam poświęcić na edukację w tym zakresie.
MAJ
Organizując i planując wesele starałam się myśleć o tym, aby kupić jak najmniej rzeczy, którę użyję tylko podczas tego dnia. Zaplanowałam i wykonałam własne dekoracje, kupiłam tylko to, czego najbardziej potrzebowałam i zrezygnowałam z wielu rzeczy. Więcej o weselu w stylu zero waste jeszcze napiszę.
CZERWIEC
Przed podróżą poślubną kupiłam naturalny dezedorant i szczoteczkę, które posłużyły mi, aby zapakować się na urlop jak najbardziej ekologicznie i zero waste. To był pierwszy wyjazd na wakację, kiedy zwracałam uwagę na plastik, śmieci i ekologię. Podróżowanie zero waste jest trudne, ale zawsze można zrobić coś, zamiast nie robić nic. Najbardziej bolało mnie to, że do lunchu napoje były podawane w jednorazowych kubeczkach, więc chcąc tego uniknąć, prosiłam o napój w tym samym. Czasami się udawało, czasami nie, niemniej cieszę się, że próbowałam.
LIPIEC
Chcąc zachęcać innych do bycia eko, założyłam profil na Instagramie i dodawałam posty o tym, co robię, jakie zmiany wprowadzam. Byłam bardzo zmotywowana, lecz ograniczenia, jakie ma Instagram trochę mnie zniechęciły, więc zaczełam myśleć o blogu. Lubię Instagram, ale w moim przypadku jako dodatek a nie jako główna "strona".
SIERPIEŃ
Przyjżałam się bliżej kwestii naturalnych środków czystości i proszku do prania. Zakupiłam w sklepie ekologicznym pięć produktów, z których zrobiłam proszek do prania oraz środki, którymi zaczęłam sprzątać mieszkanie. Zastanawiałam się, czy po tylu latach używania środków "sklepowych" zauważę różnicę i będę chciała do nich wrócić. Teraz wiem, że absolutnie nie!
WRZESIEŃ
Od kiedy zamieszkaliśmy w nowym miejscu, postanowiłam, że zacznę zbierać słoiki po wszystkich produktach, które zużyjemy. Bardzo podobały mi się zdjęcia w Internecie pięknie zorganizowanych kuchni, z takimi samymi słoikami i pojemnikami. Nie chciałam jednak kupić słoików, tylko cierpliwością i wytrwałością stworzyć coś, z czego będę zadowolona. Przez wiele miesięcy moja kolekcja nie wyglądała ładnie, ale nie o to chodziło. Chciałam, żeby było to przede wszystkim zrównoważone. Po wielu miesiącach udało mi się stworzyć coś ładnego, ale przede wszystkim wykorzytać coś ponownie.
PAŹDZIERNIK
Bardzo lubię dbać o włosy ale nie znalazłam wcześniej żadnej odżywki nie w plastiku, dlatego bardzo się cieszyłam, kiedy na Instagramie Arlena Witt poleciła sklep, w którym mogłam kupić odżywkę do włosów w szklanym słoiku z odzysku. W tym samym sklepie kupiłam pastę do zębów w szkle, szampon do włosów w szklanej butelce z odzysku oraz olejek eteryczny do zrobienia własnego płynu do płukania ubrań. Wielkim plusem sklepu było to, że mogłam odebrać zakupy osobiście, więc obyło się bez zbędnych opakowań do wysyłki. Czyste szczęście.
LISTOPAD
Koleżanka zaprosiła mnie na targi zero waste. Zobaczyłam tam tak wiele ciekawych i kreatywnych rzeczy, tyle pięknych zamienników i lepszych wyborów niż tradycyjne. Serce mi się radowało i pierwszy raz nie przeszkadzała mi ilość osób. Im więcej osób się tym interesuje i stosuje zasady, tym lepiej!
Na początku roku postanowiłam, że nie kupię sobię żadnego ubrania a wręcz posprzątam szafę i zmiminalizuję ilość rzeczy. Oprócz jednej bluzki na mój wieczór panieński, kupionej na Vinted, do listopada nie kupiłam niczego, a wręcz pozbyłam się wielu rzeczy. Pewnego dnia spisałam wszystkie moje ubrania i przeanalizowałam je, rok bez nowych ubrań pozwolił mi zastanowić się nad moim stylem, nad tym co mi się naprawdę podoba i w czym czuję się dobrze, pozwolił mi spojrzeć na kwestię ubrań z dystansem. Stworzyłam plan mojej garderoby kapsułowej i więdząc, czego w niej brakuje, powoli zaczęłam ją kompletować.
GRUDZIEŃ
Po całym roku przemyśleń i zmian przyszedł czas na urodziny i Święta, czas prezentów. Już wcześniej lubiłam praktyczne prezenty, więc w tej kwestii wiele się nie zmieniło. Na własne urodziny, po wielu miesiącach planów, zainwestowałam w złoty naszyjnik. Kiedyś kupowałam srebrne, tanie wisiorki, które mi się do końca nie podobały, więc po jakimś czasie chciałam je zmienić. Tym razem zainwestowałam w rzecz, która podobała mi się przez wiele miesięcy w sklepie, jest wysokiej jakości i bardzo klasyczna. Nie planuję teraz zakupu biżuterii przez długi czas.
Przez cały ten rok chciałam, żeby znajomi kojarzyli mój ekologiczny styl życia, także kiedy moi wspólpracownicy powiedzieli mi, że właśnie tak mnie kojarzą i długo zastanawiali się, co mi podarować, odebrałam to jako mały sukces.












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz